W pomieszczeniu, w którym dziś pakujemy Wasze zamówienia, 30 lat temu rodzice Marcina rozkręcali swój małżeński biznesik. Mieli wtedy mniej więcej tyle lat, co my dziś…i zdecydowanie mniej szczęścia…

Bo to był jeden z pierwszych ciucholandów w okolicy, w małym miasteczku. Niestety nic z tego nie wyszło, bo prawdziwy boom na ciucholandy pojawił się dopiero kilkanaście lat później. (Jestem wielką fanką tego boomu od samego początku! )

I gdy stoję w tym starym garażu i pakuję dla Was kolejne paczki, w głębi serca powtarzam sobie: „nam się uda, nam się uda…” 🍀


…Ale jako ciekawostkę zdradzę, że w latach 2015 -2016, gdy rozpaczliwie szukałam pomysłu na własną działalność, poważnie rozważałam otwarcie własnego ciucholandu! Nawet dzwoniłam po różnych hurtowniach i robiłam w Excelu wstępnie kalkulacje worków z ciuchami z Anglii 😄

Jednak regulamin unijnych dotacji wykluczał dofinansowanie second-handów, więc odpuściłam…

A rok później wreszcie przyszły do mnie Ciepliki 💗 które powstają w domowym zaciszu, ale za to świat stoi przed nimi otworem.

I za to też uwielbiam naszą pracę – za możliwość sprzedawania online i wysyłania kurierem. Bez tego nawet byśmy nie wystartowali! Pod tym względem mamy dużo więcej szczęścia, niż rodzice Marcina mieli 30 lat temu. Jestem taka wdzięczna, że mogę żyć i pracować właśnie w tych czasach!

P.S. Nie chcę wchodzić w polityczne tematy… Wiem, że mogłoby być lepiej. Wiem, że mali przedsiębiorcy wielokrotnie mają pod górkę nieproporcjonalnie wyżej, niż zarabiają na swojej działalności 🙄

No ale jakoś dajemy z Marcinem radę. Powoli do przodu 🙂 I wierzę, że będzie coraz lepiej. A jeśli nie będzie?… To wierzę, że znajdziemy gdzieś lepsze miejsce do życia 😉 Póki co jest nam tutaj dobrze. I dziękujemy, że zapraszacie nasze Ciepliki do Waszych domów 💗

Categories: O nas

0 Comments

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.