Masz Ci, babo… pasztet! 😄a właściwie to bezmięsny pasztecik 🥰

Nie mogę uwierzyć, że w końcu mi się udał. 🤯 Bez żadnego przepisu, robiłam go totalnie na wyczucie 💃

Ponieważ była to improwizacja, nie jestem w stanie podać dokładnych ilości składników. Ale mniej więcej:

1.5 szklanki czerwonej soczewicy (ugotowanej z liściem laurowym)1 szklanka zmielonych ziaren słonecznika
1 szklanka zmielonych płatków owsianych1 pieczony batat zblendowany (nie sądzę, by marchewka była wystarczająco słodkim zamiennikiem 🤔)
1 pieczona pietruszka zblendowana
1 nieduża cebulka drobno posiekana, zeszkliwiona z oliwą
3 łyżki uprażonego słonecznika (do posypania na wierzchu)
2 posiekane ząbki czosnku
Łyżeczka rozmarynuSól, pieprz, słodka papryka, zioła prowansalskie

Wymieszane składniki powinny utworzyć zwartą masę. Jeśli za rzadka – dosypałabym więcej mielonego słonecznika i płatków owsianych. W tej masie fajne jest to, że na każdym etapie można śmiało podjadać 😄 (by kontrolować przyprawianie).

Masę przekładam do natłuszczonej keksówki, około 200 stopni w piekarniku przez 15 minut, a później wyłączam go i zostawiam ciasto w zamkniętym piekarniku do czasu, aż moja cierpliwość się wyczerpie 😄
( Po tym czasie nadal był dosyć wilgotny, więc można go piec dłużej – jak kto woli.)

Ten pasztecik nie jest zalecany dla kogoś, kto próbuje mniej się objadać (ja) 🙈… Bo ja się nie mogłam powstrzymać! 🤭


0 Comments

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *