Jakiś czas temu moja koleżanka Paulina Skupień zaprosiła mnie do rozmowy o tym, co skłoniło mnie do założenia własnej działalności i jak ta działalność funkcjonuje dziś. Rozmowę znajdziecie TUTAJ.



Jednak czuję niedosyt i wielką potrzebę, by ten mój chaotyczny wywód podsumować i skorygować.
Żeby faktycznie wyłuskać z tego kilka inspiracji dla Was. Jak zwykle nie wyraziłam wszystkiego, co chciałam. Chyba więcej marudziłam, niż inspirowałam 😄 Już wiecie, dlaczego wolę pisać, niż na gorąco przekazywać nieuczesane myśli do kamery. W skrócie – co chciałam przekazać w tym lajwie:


1. Dawno temu wbiłam sobie do głowy, że malując, a jednocześnie nie mając Talentu przez duże „T”, zrobię z siebie głupka. Tymczasem większego głupka robiłam z siebie, próbując przekonać do siebie pracodawców, którzy tak naprawdę w niczym mi nie imponowali, a nawet często wzbudzali moją niechęć.(Jedynym wyjątkiem była moja wieloletnia praca dorywcza polegająca na sprzątaniu. Serio, lubiłam to robić!)
Jako manicurzystka (modląca się w duchu, by klientka nie chciała paznokci żelowych, a hybrydowe ) albo umierająca z nudów stażystka w biurze – czułam się niekompetentna i mało wiarygodna. I taka rzeczywiście byłam, dopóki zmuszałam się do nauki i pracy w dziedzinach, które wybierałam kierując się lękiem i „bezpiecznymi” schematami.
„Co byś zrobiła, gdybyś się nie bała?” To inspirujące pytanie przeczytałam gdzieś i puszczam dalej w świat.


2. Nie wiesz, czy Twój produkt znajdzie nabywców? Pytaj o opinię WŁAŚCIWE osoby. Takie, które już wcześniej kupowały rzeczy z „tej półki” (w sensie cenowym i rodzajowym). Najbliższe Twemu sercu osoby niekoniecznie są tymi, u których możesz liczyć na konstruktywny feedback.


3. Praca z mężem – czy to dobry pomysł? Z moich wypowiedzi na live wynika, że nie do końca dobry… Ale niezupełnie miałam to na myśli! Jest jednak tak obszerny temat, że napiszę o tym odrębny post.


4. Czy da się utrzymać z produkcji ceramiki? Przy tym pytaniu trochę sobie pomarudziłam 😄 Ale przecież skoro Marcin zrezygnował z etatu dla rozwoju Cieplików, to raczej miał ku temu ważne powody! Nadal jeszcze znajdujemy się w takim trochę zawieszeniu…🙄 Dajemy radę utrzymać się z tej działalności, ALE…każdy rozwój to kolejne koszty, a przed nami wciąż długa lista poprawek i nowych rozwiązań (produkcyjnych, marketingowych, organizacyjnych) byśmy mogli za jakiś czas z dumą powiedzieć: Ciepliki to nasz BIZNES. Póki co, czujemy się jak para rzemieślników próbująca ogarnąć naraz masę upragnionych zadań i nabrać wiatru w żagle… To dość stresujący czas, a jednocześnie towarzyszy nam wielkie poczucie SENSU tego, co wspólnie tworzymy. I czuję, że kiedyś podziękujemy sobie za ten trud z całego serca 💗


5. Jak łączymy rękodzielniczą pracę z rodzicielstwem? Z różnym skutkiem… 🥴
Szczerze mówiąc, w tym temacie mam największą ochotę sobie ponarzekać. Jakoś dajemy radę, ale mam wrażenie, że dopóki Madzia jest malutka, nasza praca funkcjonuje jak samochód z zaciągniętym hamulcem ręcznym, który chciałby jechać szybciej, a nie może. Jeszcze trwa ten specyficzny okres biegania za niemowlakiem, czas pieluszek, karmienia piersią i wciąż upominam siebie: „Hej! Ciesz się tym! Na wzmożoną pracę przyjdzie jeszcze czas…”

Mam ochotę jeszcze tyle napisać, rozwinąć każdy z tych tematów. Zakończę mocnym postanowieniem, by częściej pokazywać Wam i opisywać, jak radzimy sobie w pracy jako para i jako rodzice. A rozmowę z Pauliną zwieńczyła puenta, że kluczem do sukcesu jest głębokie POZNANIE SIEBIE, które widzę jako mrówczą, ale ekscytującą pracę na całe życie!

Categories: Ceramiczne kulisy

0 Comments

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.